Przejdź do głównej zawartości

Adidas i wiosenne nowości S/S2015

Wiele się dzieje w świecie niemieckich trzech pasków - w nowościach wiosennych można wręcz przebierać.
Przede wszystkim Adidas kontynuuje udaną współpracę z brytyjską piosenkarką Ritą Ora tworząc niebanalne wzory i bawiąc się formą. Po komiksach pojawia się motyw chińskiego smoka. Mnie szczególnie przypadły do gustu Superstary i model Stan Smith. Wiem, wiem - wieje nudą z tymi moimi wyborami, ale tu ku zaskoczeniu: naj naj naj tym razem jest model ZX. Peterda!




Adidas Stan Smith W 


Adidas Superstar 80s W



iii Rita Ora ZX 500 2.0

 

W sklepach nowe wzory pojawią się z początkiem maja. Tutaj natomiast magiczny skrót do całej kolekcji Adidas Originals x Rita Ora - nie tylko butów ;-)


Złożyło się tak, że Adidas Originals i brytyjski Topshop obchodzą wspólnie całkiem pokaźne rocznice, w związku z tym nie obyło się bez współpracy. Efektem tego są m.in. srebrne "popękane" Superstary z mocnym czerwonym akcentem i paskiem symbolizującym odliczanie (45 = 45lat superstarowej muszelki; 50 = 50 lat Topshop). Dwa modele stworzone wspólnymi siłami będą dostępne w sklepie online ostatniego dnia kwietnia: srebrny oraz biały.


I ostatnia z nowości. Buty do biegania: RUN9tis TM stworzone dla Adidas Neo przy współpracy z Seleną Gomez (jestem chyba na tyle stara, że niestety nie za bardzo wiem kim ona jest, prócz subtelnej wiedzy zaczerpniętej z Pudelka - kiedyś Disney, coś tam śpiewa i jej chłopakiem był/jest/nie wiadomo co Justin Bieber).

Buty wyglądają naprawdę przyjemnie, stylistyką nawiązują do lat 90-tych (nazwą w sumie też...):


A tu można je sobie obejrzeć, a co więcej nawet kupić, bo już są dostępne: buty do biegania byłej dziewczyny Justina Biebera, a tutaj szybki myk do całej kolekcji (głównie ubrania): adidas neo x selena gomez.

Na dzisiaj tyle smaczków ze sklepu Adidasa, Tschüs!

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Blogerka Waszych marzeń

Tak, tak, wiem. Fanfary. Jestem blogerką idealną. Tak dużo piszę, że nie idzie wytrzymać, napływ treści jest tak wielki niczym przepływ wody w wodospadzie Niagara. Jestem tak systematyczna, że gdyby istniała miara systematyczności to w Sèvres ja byłabym wzorcem. Niemniej jednak lepiej pisać mniej, ale dobrze. Wiecie, jakość nie ilość. To jak będzie? Wytłumaczyłam się należycie? Wybaczycie?

Środa - dzień loda.

Żartowałam! Nie ma żadnych lodów w środę, jest tylko trening!!! :-D Wracając do przytoczonego przeze mnie w poprzednim poście   "New Year, New Me"  (Bullsh*t :P) postanowiłam naskrobać słów kilka o obuwiu przeznaczonym do treningu. Z racji, że jest początek roku, styczeń i wiele naiwnych osób stwierdziło, że od teraz to już na zawsze wszystko się zmieni i wykupiło karnety na siłownię i roczny zapas odżywki białkowej aby spalić swoje wiszące zbędności, to ja pragnę powiedzieć, że z całego mojego serduszka kibicuję żeby choć część wytrwała dłużej niż do marca.

Moje pierwsze buty sportowe.

OK, nie takie pierwsze w życiu, ale takie od których to wszystko się zaczęło. Jakiś już czas temu (mniej więcej w okresie początków popularności życia fit) wpadłam na genialny pomysł, że trzeba wziąć się za siebie (wow, wiem - niebywałe, niewiele kobiet tak ma). Spacerując z Mamą po Lidlu trafiłam na promocję - fajne buty do biegania i to w przystępnej cenie. Wzięłam i oto te Nike Revolution zrobiły prawdziwą rewolucję w moim w miarę poukładanym dotąd życiu.