Przejdź do głównej zawartości

Lubię biegać

Podczas biegania oświeciło mnie: Naprawdę lubię bieganie i sprawia mi to dużą frajdę. Nie biegam maratonów, ani nawet półmaratonów, ale biegam, bo to mnie przede wszystkim relaksuje. Ja sprzed 10 lat z całą pewnością popukałabym się w czoło gdybym siebie słyszała teraz. Nie piszę tego jednak by rozprawiać nad pozytywnymi aspektami biegania, nie będę sypała hasłami motywującymi ani jak zmieniło to moje życie etc. etc. Lubisz biegać i robisz to, to OK - niżej będzie o dobrych butach. Jeśli nie lubisz biegać też OK - niżej będzie o ładnych butach.

 

Buty do biegania to absolutna podstawa. Nie jestem zawodowcem w tej kwestii i nie zamierzam się wymądrzać, ale wiem, że jeśli biegasz w tenisówkach to robisz sobie krzywdę. Ważne jest by buty odpowiednio dobrać do swojej stopy. Dlatego odeślę np. tu, bo Oni wiedzą lepiej, ponieważ ja nie pretenduje do miana eksperta. Jeszcze ;-)



Buty biegowe są teraz tak ładne i fajne, że ja z przyjemnością chodzę w nich nie tylko na trening. Poza tym są zawsze bajecznie wygodne!
Jeśli chodzi o bieganie tudzież ćwiczenia albo po prostu zwykłe chodzenie to będę bardziej szczegółowo opisywać te buty, które faktycznie wypróbuję. Na razie rozpoczynając tym postem serię (mam nadzieję) pozostanę przy marzeniach, że te wszystkie, które tu pokazuję będą kiedyś należeć do mnie ;-)

Na pierwszy ogień baaardzo fajne Nike Flex Run 2015, które szybko znalazły miejsce w mym pojemnym (dla butów) serduszku, a że występują w super kolorach, są delikatne i naprawdę dobrze wyglądają to chciałabym hmmmm mieć je wszystkie. Do dostania w Zalando BANG.

 
Adidas Performance Madoru wyglądają naprawdę fajnie, choć nie są zbyt niebanalne. Kolorystyka jest bardzo dobrze dobrana plus wyglądają na porządne, a ich atutem jest niewygórowana cena. Można takie dorwać na Zalando: BANG.

A tu już raczej dobrze znane Nike Free 5.0 - buty wygodne jak kapcie, leciutkie tak, że prawie ich nie czuć na nodze, super dopasowują się do stopy. Ogromny plus za zawsze dobrą kolorystykę! Teraz niektóre kolory w promocji na Zalando BANG $ lub niestety bez promocji w Nike.
W wersji na bogatości za parę monet więcej można je sobie spersonalizować.... ;-)



Nike Pegasus 30 - takie buty mam, bardzo je sobie chwalę, ale więcej na ich temat napiszę w oddzielnym i dokładniejszym poście! Stay tuned :-)...


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Blogerka Waszych marzeń

Tak, tak, wiem. Fanfary. Jestem blogerką idealną. Tak dużo piszę, że nie idzie wytrzymać, napływ treści jest tak wielki niczym przepływ wody w wodospadzie Niagara. Jestem tak systematyczna, że gdyby istniała miara systematyczności to w Sèvres ja byłabym wzorcem. Niemniej jednak lepiej pisać mniej, ale dobrze. Wiecie, jakość nie ilość. To jak będzie? Wytłumaczyłam się należycie? Wybaczycie?

Środa - dzień loda.

Żartowałam! Nie ma żadnych lodów w środę, jest tylko trening!!! :-D Wracając do przytoczonego przeze mnie w poprzednim poście   "New Year, New Me"  (Bullsh*t :P) postanowiłam naskrobać słów kilka o obuwiu przeznaczonym do treningu. Z racji, że jest początek roku, styczeń i wiele naiwnych osób stwierdziło, że od teraz to już na zawsze wszystko się zmieni i wykupiło karnety na siłownię i roczny zapas odżywki białkowej aby spalić swoje wiszące zbędności, to ja pragnę powiedzieć, że z całego mojego serduszka kibicuję żeby choć część wytrwała dłużej niż do marca.

Moje pierwsze buty sportowe.

OK, nie takie pierwsze w życiu, ale takie od których to wszystko się zaczęło. Jakiś już czas temu (mniej więcej w okresie początków popularności życia fit) wpadłam na genialny pomysł, że trzeba wziąć się za siebie (wow, wiem - niebywałe, niewiele kobiet tak ma). Spacerując z Mamą po Lidlu trafiłam na promocję - fajne buty do biegania i to w przystępnej cenie. Wzięłam i oto te Nike Revolution zrobiły prawdziwą rewolucję w moim w miarę poukładanym dotąd życiu.